nawigacja

Strona główna

Muzeum

Artykuły

Wydarzenia

Wystawy

Konkursy

Wydawnictwa

Linki

Multimedia

Zamówienia publiczne

Aktualności

Biuletyn informacji publicznej
Biuletyn Informacji Publicznej

sonda

Co sądzisz o Sejmie Niemym odbytym 1 lutego 1717 roku?
Ustanawiał on zależność Rzeczypospolitej od Rosji.
Był to pierwszy krok na drodze do zreformowania państwa.
Był to kolejny z aktów "wojny" między królem a szlachtą, wnosił on tyle samo złego (zależność od Rosji), co dobrego (reforma podatków).


zobacz wyniki

Odszedł najlepszy z nas



Wspomnienie o Tomaszu Mercie


 
Ostatni raz rozmawialiśmy telefonicznie. Mówiliśmy o kilku ważnych sprawach, których miał dopilnować w Ministerstwie. Tomek prosił mnie o nowy egzemplarz tomu o konfederacji barskiej. W tym, który mu dostarczyłem tydzień wcześniej, brakowało jednej składki. W książce był jego szkic o „Listopadzie” Rzewuskiego, ostatni esej, jaki opublikował. 

W tekście skupiają się najważniejsze wątki zainteresowań Tomka, jego intelektualne pasje w pigułce. Henryk Rzewuski to jeden z wybitnych pisarzy romantyzmu, a literatura romantyczna była najbardziej chyba cenioną przez mojego przyjaciela. Rzewuski, tak jak Tomek, był konserwatystą. Artykuł dotyczył pierwszej Rzeczypospolitej, a Tomek żył jej ludźmi i sprawami. I wreszcie autor dotykał w nim wątku jak najbardziej współczesnego, czyli napięcia pomiędzy tożsamością i nowoczesnością. Tomek był przecież człowiekiem czerpiącym natchnienie z przeszłości, ale zupełnie nie antykwarycznym czy anachronicznym, doskonale rozumiejącym wyzwania współczesności.  



Miałem zaszczyt przyjaźnić się z Tomkiem przez ponad 10 lat. Zawsze go ceniłem, jednak dopiero teraz uświadamiam sobie, że on był najlepszym z nas. Pamiętam, że poznaliśmy się pod koniec lat 90tych. Zbliżyły się wówczas do siebie dwa środowiska – Kwartalnika Konserwatywnego z Kazimierzem Ujazdowskim, Rafałem Matyją i mną oraz Warszawski Klub Krytyki Politycznej z m.in. Dariuszem Karłowiczem, Dariuszem Gawinem, Markiem Cichockim i Tomaszem Mertą. Oba środowiska miały wiele wspólnego, ale nasze było nastawione bardziej praktycznie, na kwestie ustrojowe, państwowe i zainteresowane udziałem w działalności publicznej, a tamto bardziej teoretycznie, na historię idei i filozofię polityczną. W obu nie brakowało ciekawych osobowości. Tomek bardzo szybko stał się osobą łączącą te dwie grupy. Dlatego, że łączył umiejętność posługiwania się językiem akademickim ze zdolnością trzeźwej obserwacji, jak i dlatego, że był najskromniejszym z nas. Nigdy nie wysuwał się na pierwszy plan, nie potrzebował dowartościowania zaszczytami. Był skoncentrowany na swojej pracy, bliskich, nastawiony na drugiego człowieka.

W roku 2000 ktoś musiał przejąć Kwartalnik Konserwatywny. Rafał Matyja wyprowadzał się do Nowego Sącza, Kazimierz Ujazdowski został Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a ja szefem jego gabinetu (zresztą już od jesieni 1997 pracowałem w Kancelarii Premiera i byłem wyłączony z prac redakcyjnych). Tomek był najlepszy do tego zadania. To była kwestia nie tylko intelektualnego przygotowania, ale też wrażliwości, która sprawiała, że ludzie rozumieją się w pół słowa. Wkrótce wciągnęliśmy Tomka również do prac ministerialnych, został najpierw doradcą ministra, a potem znakomitym szefem Instytutu Dziedzictwa Narodowego. To było przekroczenie Rubikonu, przejście od teorii do praktyki państwowej i politycznej. Waham się przy stawianiu słów „praktyki politycznej” ponieważ Tomek, nie kryjąc swoich sympatii i związków ze środowiskiem Kazimierza Ujazdowskiego, nigdy nie był nigdy członkiem jakiejś partii. Był i pozostał człowiekiem polityki jako służby polis, służby państwu, w której jego sympatie były skierowane na prawo, był bez wątpienia konserwatystą, ale nigdy nie obniżyły się do poziomu uczestnika wojen plemiennych, w którym lojalności partyjne czy osobiste byłyby ważniejsze od misji publicznej.

Tomek starał się godzić zaangażowanie publiczne z pracą intelektualną. Na początku 2005 r. zredagowaliśmy zbiór esejów „Pamięć i odpowiedzialność”. Stał się on publikacją definiującą zasady i wyzwania polskiej polityki historycznej i stanowił później kredo działalności publicznej Tomka (i nie tylko jego), kiedy po wyborach 2005 r. wrócił do administracji jako wiceminister kultury w rządzie PiS, a potem pozostał na tym stanowisku w rządzie PO.

Tomek zawsze łączył ludzi i tę cechę zachował również wówczas, kiedy dochodziło do napięć politycznych czy środowiskowych. Wiedział, czego chce, ale wysłuchiwał z zainteresowaniem cudzych racji i był otwarty na konstruktywne rozwiązania. Starał się dyskretnie moderować napięcia, kiedy spod wpływu Ujazdowskiego emancypowało się środowisko „muzealników”. Był mile widzianym gościem i partnerem do narad na najwyższym szczeblu w sprawach dotyczących polityki historycznej, muzealnictwa, ochrony zabytków zarówno w Kancelarii Prezydenta jak i Kancelarii Premiera. Potrafił utrzymać zaufanie zarówno swojego pierwszego (Ujazdowskiego) jak i drugiego szefa (Zdrojewskiego), nawet gdy doszło między nimi do poważnego publicznego konfliktu. Ale też te konflikty nieraz mocno przeżywał. Był taki moment, kiedy Tomek był bliski decyzji o odejściu z ministerstwa.

Tomek był w każdym calu profesjonalistą. Problem wielu ludzi władzy polega na tym, że nie do końca są na swoim miejscu. Albo mają zbyt wygórowane ambicje i traktują aktualną działalność jako przejściową, albo nie dorastają do pełnionych funkcji – nie obejmują ich intelektualnie mają poważne braki wykształcenia czy warsztatu. Widywałem wybitnych ludzi, na wysokich stanowiskach, którzy nie potrafią przeczytać prostej umowy. Inni z kolei stają się ministrami i liderami politycznymi, ale ich zdolności umysłowe nie przekraczają możliwości policzenia pieniędzy, którymi dysponują. Tacy ludzie, którzy nie rozumieją swojego miejsca, często stają się frustratami i niewolnikami form. Obstawiają się gadżetami władzy, nie potrafiąc jej sprawować. Tymczasem Tomek był właśnie na swoim miejscu - łączył umiejętność rozmowy na najwyższym poziomie intelektualnym, świetnego rozumienia celów strategicznych i taktyki swoich działań z umiejętnością przeczytania umowy czy faktury albo odróżnienia człowieka, który ma ważną sprawę od naciągacza. Dzięki temu potrafił oddzielić sprawy ważne od drugorzędnych, szybko podejmował decyzje, wiedział co z kim i jak należy ustalić. Nie przypadkiem obaj ministrowie Ujazdowski i Zdrojewski właśnie jego upoważniali do podpisywania dokumentów w wypadku swojej nieobecności.

Tomek był współautorem koncepcji Muzeum Historii Polski, nieustannie o nim ze mną dyskutował, uczestniczył w naszych przedsięwzięciach, wspierał nas i wspomagał w sytuacjach kryzysowych. Dyskutowaliśmy i rozważaliśmy nad liniami programowymi, punktami ciężkości i proporcjami. Myśleliśmy, że sami tworzymy Muzeum. Nie wiedzieliśmy, że jego program został już gdzieś za nas napisany… Parę tygodni temu po wielu latach przerwy zajrzałem ponownie do tomu Herberta, Teraz dopiero docierają do mnie słowa „ocalałeś nie po to aby żyć masz mało czasu trzeba dać świadectwo”. Cztery egzemplarze tomu o konfederacji barskiej przywiozłem w niedzielę 11.04 do Tomka żony, Magdy.

Robert Kostro
Ten tekst ukazał się, także w periodyku „Kronos” 19.04.2010 r.




Śp. Tomasz Merta, Kazimierz Michał Ujazdowski, Robert Kostro


Śp. Tomasz Merta urodził się 7 listopada 1965 r. w Legnicy, zginął 10 IV 2010 w katastrofie samolotu prezydenckiego koło Smoleńska. Polonista, historyk idei, wysoki urzędnik państwowy.
Szkołę średnią kończył w Kielcach (jako absolwent IV Liceum Ogólnokształcącego im. Hanki Sawickiej). Ukończył następnie studia w zakresie filologii polskiej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, studia podyplomowe Szkoły Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk oraz doktoranckie na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych UW.

W latach 1996–1998 pracował jako asystent w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW. Od 1996 do 1999 wchodził w skład zespołu redakcyjnego pisma "Res Publica Nowa". W latach 1996–2000 był polskim korespondentem "East European Constitutional Review", następnie do 2002 był redaktorem naczelnym "Kwartalnika Konserwatywnego".

W latach 2000–2001 pełnił funkcję doradcy ministra kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Od 2001 do 2002 był dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Narodowego.

Należał do współautorów programu Prawa i Sprawiedliwości w dziedzinie kultury. Zasiadał w radzie programowej Muzeum Powstania Warszawskiego. W 2005 należał do Honorowego Komitetu Poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich.

4 listopada 2005 został powołany na stanowiska podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Generalnego Konserwatora Zabytków, gdzie był najbliższym współpracownikiem ministra Kazimierza M. Ujazdowskiego. Po powołaniu nowego rządu 16 listopada 2007 pozostał na tych stanowiskach i stał się bliskim współpracownikiem ministra Bogdana Zdrojewskiego.

W latach studiów związany z opozycją niepodległościową, potem środowiskiem Res Publiki Nowej. W latach 90tych był w gronie Warszawskiego Klubu Krytyki Politycznej, wreszcie od 2000 r. z kręgiem konserwatywnych intelektualistów i polityków skupionych wokół Kazimierza M. Ujazdowskiego. Współautor i współredaktor książek publicystycznych „W obronie zdrowego rozsądku” (2000) oraz „Pamięć i odpowiedzialność” (2005). Publikował także m.in. w "Znaku", "Życiu", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Wyborczej", "Przeglądzie Politycznym", "Więzi", "Newsweeku" i "Ozonie". 
Konsultant merytoryczny w Centrum Edukacji Obywatelskiej, współautor programów nauczania i podręczników do wiedzy o społeczeństwie, historii i przedsiębiorczości oraz metodycznych poradników dla nauczycieli.

Śp. Tomasz Merta był współzałożycielem i współtwórcą Muzeum Historii Polski.

Dodatki

  • Powiadom znajomego
  • Zapisz jako PDF
  • Dodaj do: dodajdo.com

Artykuły

Kalendarium

Newsletter


Newsletter