Minął rok. Brakuje wśród nas tylu wybitnych ludzi, którzy podróżowali do Smoleńska z prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim. Dla mnie osobiście i dla naszego zespołu szczególnie bolesna była strata Tomasza Merty, wiceministra kultury, współtwórcy
Muzeum Historii Polski i naszego przyjaciela. Jego myśl, energia i osobowość dawała nam tak wiele impulsów do działania.
Był to rok nie tylko bolesny z powodu nieobecności tylu wspaniałych osób, ale też dlatego, że tragedia nie zbliżyła Polaków, ale ich od siebie oddzieliła. Był to rok miotania się, nieporadności, a czasem nawet złej woli w opisaniu, zrozumieniu i wpisaniu smoleńskiej katastrofy na karty narodowej historii.
Targają nami jakieś skrajnie sprzeczne impulsy, od usiłowania ośmieszenia i zbagatelizowania tragedii, po próby uczynienia z niej podstawowego punktu odniesienia najnowszej historii Polski - nieomal uczynienia uczestnictwa w żałobie podstawowym wyznacznikiem prawdziwego patriotyzmu.
Zapewne potrzebujemy czasu, żeby dojrzeć. Być może, tak jak wiele wydarzeń historycznych, kwestia katastrofy, ocena jej przyczyn i zachowań polityków w dniach tragedii i miesiącach po niej następujących staną się przedmiotem trwalszych sporów.
Niezależnie jednak od tego, w jaki sposób przeżywamy dzisiejsze kontrowersje, ani tej tragedii nie da się wyrwać z kart historii Polski, ani też żałoba nie może zastąpić codziennego życia. Żal staje się bezużyteczny, jeżeli służy tylko pielęgnowaniu goryczy i gniewu. Jest miejsce na żal, ale i konieczność życia. Po żałobie przychodzi czas na pamięć, a pamięć nie jest jałowym rozpamiętywaniem, tylko umiejętnością korzystania z doświadczeń przeszłości, kontynuowania misji tych, którzy odeszli.
Dzisiaj katastrofa smoleńska nie stała się jeszcze historią w takim sensie, w jakim są nią już dzieje II RP, PRL-u czy „Solidarności”. Jest za wcześnie na pogłębiony opis czy ocenę. Muzeum Historii Polski ma jednak obowiązek przechowywać pamięć o tragedii i o jej ofiarach. Nie jest to deklaracja opowiedzenia się po takiej czy innej stronie dzisiejszych kontrowersji. Dlatego udostępniamy stronę internetową poświęconą trzem osobom, które zginęły w Smoleńsku, najbliżej związanym z Muzeum Historii Polski. Przypominamy te postaci, poprzez ich wypowiedzi. Przypominamy to, co robili i jakimi motywami się kierowali. Wierzymy, że wiele z tego, co powiedzieli i czynili, jest nadal aktualne. Poprzez pamięć żyją z nami nadal.
W przypadku Tomasza Merty jest to nie tylko prezentacja myśli i postawy wybitnego człowieka, ale testament stanowiący integralną część misji Muzeum.
Robert Kostro
Jednocześnie zapraszamy na specjalnie przygotowaną, rocznicową
stronę internetową na której zebraliśmy zdjęcia, wspomnienia i teksty Tomasza Merty, Janusza Kurtyki i Andrzeja Przewoźnika.