Słuchając wspomnień o 13 grudnia 1981 dowiadujemy się zwykle o brutalnym wyciąganiu internowanych z ich mieszkań, o próbach ucieczki, pobiciach, waleniu do drzwi, pałowaniu. O niedzielnym poranku bez Teleranka, o głuchym telefonie. O zaskoczeniu, jakie budziło przemówienie generała. Może właśnie dlatego tak duże wrażenie wywarła na mnie relacja Stanisława Handzlika, który niespodziewanie dla siebie samego, godzina po godzinie dokładnie „śledził” wszelkie sygnały, wskazujące na zbliżające się niebezpieczeństwo. Tej grudniowej nocy, która dopiero później stała się „słynną grudniową nocą”, znalazł się, jak sam mówi, w „ogniu wydarzeń”, jakie miały miejsce w sercu Nowej Huty.
Nie było „Teleranka”, nie było Kongresu Kultury, nie było telefonów, programów radiowych, koncertów – stan wojenny przeciął codzienność mieszkańców Polski; przecinał ją w różnych miejscach i sferach, zależnie od miejsca osoby i grupy.
W listopadzie 1796 r. wokół nowego pieca gliwickiej huty zebrali się gapie, by podziwiać angielską technologię wytopu żelaza za pomocą koksu. Wśród zebranych wyróżniał się blondyn o bladej cerze i pociągłej twarzy.
Budowanie świadomości narodowej, czyli to, co nazywamy powstawaniem nowoczesnych narodów europejskich, było procesem długotrwałym, który rozciągnął się na cały wiek XIX. Na ziemiach polskich trwał on do 1914, a nawet do 1918 roku.
Pierwsze wolne wybory po upadku komunizmu i odzyskaniu niepodległości przez Polskę odbyły się dopiero dwa i pół roku po tych częściowo wolnych, przewidzianych przy Okrągłym Stole – z 4 czerwca 1989 r.
Generalskie pamiętnikiZe zdjęcia na frontispisie patrzy na nas mężczyzna w sile wieku, w generalskim mundurze, przy orderach. Łysa głowa sprawia dziwne wrażenie, jakby nie pasowała do reszty – efekt niezręcznego retuszu? Ukryte częściowo pod powiekami oczy sugerują znużenie. Cała postać kojarzy się ze zdecydowaniem – a może to tylko sugestia wywołana przez generalski mundur.