nawigacja

Strona główna

Aktualności

Muzeum

Artykuły

Wydarzenia

Wystawy

Konkursy

Wydawnictwa

Multimedia

Linki

Biuletyn informacji publicznej
Biuletyn Informacji Publicznej

sonda

Dwieście lat temu w Wiedniu trwał kongres, który ukształtował granice w Europie na niemal 200 lat. Czy uważasz, że:
Kongres położył kres porewolucyjnym zmianom w systemach rządów w Europie? Zakonserwował na wiele lat stosunki feudalne w Europie i przyczynił się na dłuższą metę do zdystansowania Europy przez Stany Zjednoczone?
Było to wielkie osiągnięcie dyplomacji europejskiej, która pozwoliła na długie lata względnego pokoju aż do wybuchu I wojny światowej?


zobacz wyniki

Katyń - dlaczego?



Z Andrzejem Paczkowskim rozmawia Łukasz Wojtach


 

 

17 września wojska radzieckie wkraczają do Polski. Wkrótce Sowieci osadzają polskich żołnierzy, oficerów i innych funkcjonariuszy w obozach w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku. W jaki sposób Ci ludzie trafili do sowieckiej niewoli? Czy tylko podczas działań wojennych?

Rzeczywiście, głównie podczas działań wojennych i oczyszczania zaplecza frontu, ale w większości byli to jeńcy wzięci na polu walki. W obozie w Ostaszkowie w zasadzie nie było żołnierzy i oficerów – trafili tam policjanci, straż więzienna i żołnierze z Korpusu Ochrony Pogranicza. Policjanci czy strażnicy nie stawiali oporu, nie walczyli na froncie – zostali wygarnięci już po przejściu oddziałów pierwszego rzutu. W sumie w tych trzech obozach było ponad 14 tysięcy osób. W powszechnej opinii tylu było oficerów Wojska Polskiego, ale w rzeczywistości prawie 6 tysięcy spośród nich to byli właśnie więźniowie z Ostaszkowa, w którym nie było oficerów liniowych czy sztabowych, ani kapelanów, którzy byli przetrzymywani wraz z oficerami w Kozielsku i Starobielsku.

 


 

Kolumna polskich jeńców prowadzonych do obozów internowania na terenie ZSRR. Wrzesień 1939.

 

Jaki był status polskich więźniów osadzonych w trzech sowieckich obozach: czy był to areszt?

 

Sowieci wymyślili specjalną formułę: wszyscy byli traktowani jako internowani. Formalnie przecież Związek Sowiecki nie wypowiedział Polsce wojny, tylko uznał, że państwo polskie „przestało istnieć” i Armia Czerwona zajmuje pewną część tego „nieistniejącego” państwa, żeby chronić tamtejszą ludność, przynieść jej wolność i tak dalej, i tak dalej... Strukturę istniejącą w NKWD, która zajmowała się wcześniej jeńcami wojennymi, przekształcono w urząd do spraw jeńców i internowanych. Ówcześnie w sowieckiej niewoli byli również jeńcy japońscy, gdyż dopiero co zakończyła się wojna sowiecko-japońska na Dalekim Wschodzie.

 


Klasztor na wyspie na jeziorze Seliger (widok sprzed 1917) - późniejszy obóz Ostaszków.

 

 

W ówczesnym prawie międzynarodowym istniały już konwencje określające sposób traktowania jeńców wojennych i ludności cywilnej państw wojujących...

Związek Sowiecki nie był sygnatariuszem konwencji haskiej o jeńcach wojennych, w związku z czym prawnie nie był zobowiązany do podporządkowania się jej regułom. Niejako w rewanżu, po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej, strona niemiecka też uznała, iż nie musiała przestrzegać zasad haskich wobec jeńców sowieckich – no i nie przestrzegała, co spowodowało ich hekatombę.

 

Istniały też wcześniej niepisane, tradycyjne zasady traktowania jeńców – to z nich wywodzą się postanowienia konwencji haskiej.Zresztą inicjatorem zwołania konferencji, która zaowocowała sformułowaniem konwencji haskiej, był rosyjski car Mikołaj II.

Rzeczywiście, na przełomie XIX i XX wieku takie zasady wypracowano: jeńcy nie mogą być kierowani do pracy, powinni mieć zapewnione ludzkie warunki bytowania, mogą być karani tylko za wykroczenia popełnione w czasie uwięzienia, a nie za to, co robili wcześniej. Należy im zapewnić możliwość korespondencji, organizowania się w samorządy, dostęp Czerwonego Krzyża i organizacji charytatywnych. Powinni być podzieleni na zwykłych żołnierzy i oficerów, którym należą się lepsze warunki.

Związek Sowiecki tych zasad częściowo przestrzegał. Jeńcy mogli pisać do swoich rodzin i odwrotnie. Podjęto też decyzję, że w obozach zatrzymuje się tylko oficerów i służby mundurowe, natomiast większość szeregowców zwolniono jesienią 1939 roku. Dotyczyło to m.in. wszystkich Ukraińców i Białorusinów, także dużej części Polaków. Ci, którzy pochodzili z ziem zajętych przez III Rzeszę mogli wrócić do rodzin. Jednak ponad pięćdziesiąt tysięcy polskich żołnierzy umieszczono w obozach jenieckich, będących zarazem obozami pracy, których zorganizowano kilkanaście, głównie na zajętych terytoriach II Rzeczypospolitej. Najbardziej znany obóz ulokowany był pod Lwowem, jeńcy budowali lotnisko oraz szosę Lwów-Tarnopol. Później część z nich zwolniono, innych przemieszczano po terytorium ZSRR. Ci, którzy mieli mniej szczęścia, trafili do obozów GUŁagu. Status tych Polaków był dość nieokreślony – de facto byli jeńcami, de iure internowanymi, zmuszanymi do pracy, jak inni więźniowie.

Istnieją wspomnienia pana Lipskiego, który był szeregowcem, lecz przez przypadek został zawieziony do Ostaszkowa. Gdy się zorientowano, że to nie jest miejsce dla niego, dwóch enkawudzistów przez kilka dni eskortowało go stamtąd, czyli z okolic Tweru, aż do Lwowa, aby go przekazać do odpowiedniego obozu. Gdy wybuchła wojna sowiecko-niemiecka, obóz ten był ewakuowany na wschód, więźniowie szli pieszą kolumną, w ciężarówce jechały ich teczki personalne i archiwum obozowe – w ten sposób dawni polscy szeregowcy doszli w parę tygodni do Starobielska, gdzie zostali skoszarowani w dawnym obozie dla polskich oficerów. Tam ich zastał układ Sikorski-Majski, wszyscy zostali zwolnieni i większość z nich wstąpiła do armii Andersa.

 

Jakie były właściwie przyczyny ukształtowania się zasad stosowanych wobec jeńców, zawarcia konwencji haskiej?

W miarę cywilizowania się Europy uznano, że dawne sposoby traktowania jeńców były zbyt brutalne, poniżały godność człowieka. Zdano sobie sprawę z tego, że jeniec też jest człowiekiem. Nie bez znaczenia były też możliwości materialne – w epoce przemysłowej uwięzienie i zaopatrywanie dużych ilości jeńców było znacznie łatwiejsze niż wcześniej. Wzrastało też poczucie ceny życia ludzkiego. W dawnych czasach jeniec mógł być wykupiony, zamordowany lub uczyniony niewolnikiem. Nie było motywacji ani też zwykle możliwości, by przetrzymywać jeńców strony przeciwnej. W końcu jeśli ja lepiej traktuję wziętych do niewoli żołnierzy przeciwnika, to oczekują, że przeciwnik będzie lepiej traktował moich ludzi.

W czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku Polacy przetrzymywali około 80 tysięcy Rosjan w obozach jenieckich, głównie na Pomorzu. Warunki w obozach były bardzo trudne – jak zresztą w całej ówczesnej Polsce: grasowała hiszpanka, była zima... Wedle danych, którymi dysponujemy, około 18 tysięcy rosyjskich jeńców zmarło z powodu nie leczonych ran, głodu, chorób.

Aby takich sytuacji było jak najmniej, cywilizowana część ludzkości podpisała porozumienie, że jeńcy mają być dobrze traktowani, nie mogą być bici, głodzeni czy maltretowani w inny sposób. Instytucje służące łagodzeniu skutków wojny – np. Czerwony Krzyż – rozwijały się stopniowo poczynając od połowy XIX wieku.

Choć – jak wspomniałem – Związek Sowiecki stosował się do wielu zaleceń konwencji haskiej i genewskiej, to jednak obozy jenieckie podlegały tam aparatowi bezpieczeństwa, czyli NKWD, a nie armii, jak np. w Niemczech. To była istotna różnica. Gdy wymagał tego regulamin w niemieckich obozach polskim oficerom salutowano: wspólnota zawodu skłaniała do traktowania jeńców strony przeciwnej z minimalnym choćby szacunkiem. Funkcjonariusze NKWD nie byli tymi zwyczajami skrępowani.

 


Decyzja o rozstrzelaniu polskich jeńców z 5 marca 1940. Podpisy Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa i Mikojana. Kalinin i Kaganowicz "za".

 

 

Co więc takiego się stało, że kierownictwo ZSRR zdecydowało się wymordować polskich oficerów i funkcjonariuszy – popełnić czyn całkowicie sprzeczny z ogólnie przyjętymi zasadami, przestrzeganymi nawet w ZSRR?

Dlatego właśnie sprawa katyńska jest takim ewenementem. Podobne przypadki zdarzały się i gdzie indziej – Niemcy mordowali niektórych jeńców i więźniów (np.gen.”Grota” Roweckiego czy Stefana Starzyńskiego), ale nie robili tego na masową skalę.

Zasadniczo jest to kwestia generalnej linii politycznej – założenia, że Polska i Polacy staną się częścią wielkiego obozu komunistycznego, „światowego związku republik radzieckich”, należy więc dążyć do wyeliminowania tych grup społeczno-zawodowych, które zwykle stawiają opór, ludzi, którzy potrafią być przywódcami, organizować walkę, mobilizować innych. Dlatego podjęto decyzje o zabiciu nie tylko oficerów, ale także policjantów, strażników więziennych, żołnierzy KOP, a przy okazji około dziesięciu tysięcy innych ludzi, którzy siedzieli w więzieniach, z bardzo różnych zresztą powodów – za działalność konspiracyjną, za to, że byli sędziami, prokuratorami, pracowali dla Wojska Polskiego itd.

 


Ekshumacja zwłok polskich ofiar w Katyniu przez Niemców. 1943 rok.

 

 

Jednak to chyba nie wszystko – wcześniej carska Rosja sprawowała władzę na polskich ziemiach i rusyfikowała je bez uciekania się do tak drastycznych kroków.

Tak, ale trzeba jasno powiedzieć, że represyjność systemu bolszewickiego była nieporównywalna z systemem carskim. W czasach Wielkiej Czystki, tylko przez półtora roku (1937-1938) rozstrzelano 680 tysięcy osób, a w całej historii carskiej Rosji nie było nawet jednej dziesiątej tej liczby ofiar. System Rosji carskiej nie był totalitarny. W czasach carskich nikomu nie przyszłoby do głowy, że można rozstrzelać piętnaście tysięcy jeńców i to w dodatku w okresie stabilizacji. Przecież wiosną 1940 r. Związek Sowiecki nie prowadził już – po zakończeniu wojny z Finlandią – żadnych działań zbrojnych.

 

W czasach zaborów wielu Polaków znalazło zatrudnienie w carskiej administracji i armii. Czy NKWD próbowało wciągnąć do współpracy internowanych Polaków?

Mimo różnych drastycznych działań podejmowanych dla wyeliminowania warstwy przywódczej Polaków, Sowieci uważali, że skoro ma istnieć komunistyczna Polska, jakieś elity będą w niej musiał istnieć. Dlatego przeprowadzali tak zwaną filtrację, selekcjęjeńców. Przesłuchiwano, podsłuchiwano, obserwowano, starano się wyłowić tych, którzy są skłonni do współpracy, którzy mogą się przydać. Wytypowano taką grupę spośród jeńców dwóch obozów – Starobielska i Kozielska. Ostaszkowa to nie dotyczyło: tam selekcję prowadzonoraczej po to, by zdecydować, kto zostaje w obozie, a kogo i w jakiej kolejności wysłać do GUŁagu.

Część wyselekcjonowanych jeńców przewieziono pod Moskwę do tak zwanej Willi Szczęścia w Małachowce. Pamiętajmy, że wtedy – po kwietniu 1940 – w ZSRR nie było już zbyt wielu polskich oficerów. Największa grupę stanowili ci, którzy w 1939 uciekli na Litwę, ale oni zostali internowani przez Sowietów dopiero latem 1940 r., gdy ZSRR zajął trzy państwa bałtyckie.

Nie wiemy o wielu faktach z tego okresu, rosyjskie archiwa wciąż nie są zbyt dostępne. Na przykład jesienią 1940 roku we Lwowie zorganizowano akademię ku czci Adama Mickiewicza – to znaczy, że jakieś pomosty Sowieci chcieli budować. Jeżeli zaprasza się do Moskwy profesora Kazimierza Bartla, trzykrotnego premiera Rzeczypospolitej, i to nie tylko na rozmowy o geometrii wykreślnej, w której był specjalistą, ale także na jakąś rozmowę polityczną, to znaczy, że próbowano Polaków oswajać, włączać w sowiecki system.

 

Władze Sowieckie miały świadomość popełnienia zbrodni, skrzętnie ukrywały fakt wymordowania polskich jeńców...

Oczywiście, ale ukrywały także inne zbrodnie. Były co prawda publiczne procesy, ale ogromną większość z około 680 tysięcy rozstrzelanych podczas Wielkiej Czystki zgładzono po kryjomu i informacji o tym nigdy nie podawano publicznie.

 

Jak szeroki był krąg osób, które wiedziały, co się działo w Katyniu, co się stało z polskimi oficerami i innymi internowanymi w 1939 roku?

Osób, które znały szczegóły – jak podjęto decyzję, jak zorganizowano mord na Polakach – było bardzo niewiele,zapewne tylko kilkanaście, może kilkadziesiąt. Natomiast o samej realizacji musiały wiedzieć setki ludzi: strażnicy w obozach, żołnierze wojsk konwojowych, które ochraniały transporty, żołnierze i funkcjonariusze NKWD, którzy zabezpieczali teren rozstrzeliwań, robotnicy, którzy zasypywali doły... Oczywiście ich wiedza była cząstkowa – strażnicy z Katynia nie wiedzieli, że Polaków rozstrzeliwują również w Twerze czy w Charkowie...

 

Gdy więc biurokraci sowieccy zapewniali Andersa, że polscy oficerowie wciąż żyją lub że nie wiadomo, co się z nimi stało – nie okłamywali Polaków?

Oczywiście – kiedy Stalin powiedział, że oni uciekli do Mandżurii, to niżsi rangą mogli powtarzać, że tak się stało, bo oni nie wiedzieli. Natomiast takie osoby, jak gen. NKWD Żukow, sowiecki pełnomocnik przy armii Andersa, wiedziały co się stało. Na tym poziomie rozmyślnie oszukiwano stronę polską.

 

Dlaczego strona sowiecka tak długo ukrywała swoje zbrodnie? Dlaczego nie usłyszeliśmy prawdy o Katyniu na przykład od Chruszczowa, podczas odwilży po śmierci Stalina? Przecież skrytykowano wtedy reżim stalinowski...

Tak, ale proszę zwrócić uwagę, że odwilż za Chruszczowa była powierzchowna, a zbrodnie, które przypomniano dotyczyły właściwie „góry” aktywu partyjnego, państwowego czy wojska. Przyznano, że generalnie system był zbyt represywny, za dużo ludzi wysyłano do obozów, za dużo rozstrzeliwano, że to był błąd. Chruszczow nie dokonał jednak krytyki samego systemu, który uważano nadal za dobry, tyle, że wkradły się weń błędy, które wynikały z paranoi Stalina itd. Taką koncepcję zaakceptowano, a niektórzy komuniści (i post-komuniści) do dziś tak mówią.

Dopiero kiedy ZSRR się rozpadał, zaczęto publicznie mówić o wszystkich zbrodniach. Sprawa Katynia była dla Sowietów o tyle trudna, że miała charakter międzynarodowy. Jeśli Stalin kazał rozstrzelać ileś tam dziesiątków tysięcy Kazachów czy Rosjan, to była sprawa wewnątrzsowiecka, ale gdy kazał rozstrzelać kilkanaście tysięcy Polaków, sprawa była międzynarodowa. Dlatego znajdowała się pod specjalnym nadzorem. Nawet Gorbaczow nie zdecydował się na powiedzenie całej prawdy. Nie złożył nawet oficjalnego oświadczenia i zdecydował się na przyznanie w formie komunikatu agencji prasowej TASS, który stwierdzał tylko, że Polaków rozstrzelało NKWD. Owszem enkawudziści mordowali, ale przecież rozkaz został wydany na najwyższym szczeblu, a nie przez jakiegoś komendanta obozu. Dopiero w 1992 r. Jelcyn ujawnił dokument zawierający – podjętą przez Biuro Polityczne partii komunistycznej - decyzję o zastosowaniu „najwyższego wymiaru kary” wobec polskich jeńców i części więźniów. Nosi ona datę – 5 marca 1940, są na niej podpisy. Gorbaczow o tym nie wspomniał, choć wiedział, że taki dokumenty istnieje.

Pewną rolę odegrały też reakcje Zachodu, początkowo akceptujące sowiecką wersję, ale w czasie Zimnej Wojny podjęto oficjalnie sprawę mordu katyńskiego, m.in. w pracach specjalnej komisji Kongresu USA. Ukazywały się też, nieliczne, ale głośne, publikacje (np.książka Janusza Zawodnego). Stanowiło to dla Moskwy dodatkowy impuls, aby uparcie trzymać się oficjalnej, stalinowskiej wykładni, że zbrodni tej dokonali Niemcy, choć nigdy żaden rząd zachodni nie podjął formalnie tej kwestii.

 

Prof. dr hab. Andrzej Paczkowski - historyk, profesor Collegium Civitas, kierownik Zakładu Historii Najnowszej w Instytucie Studiów Politycznych PAN, od roku 1999 członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, członek rad redakcyjnych "Cold War History" i "Journal of Cold War Studies". Stypendysta m.in. Woodrow Wilson Center w Waszyngtonie (2000-2001), The Norwegian Nobel Institute (2002). Laureat wielu prestiżowych nagród, w tym nagrody Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej (1996). Opublikował m.in.: Strajki, bunty, manifestacje jako "polska droga" przez socjalizm (2003), Wojna polsko-jaruzelska. Stan wojenny w Polsce 13 XII 1981-22 VII 1983 (2006), Trzy twarze Józefa Światły (2009). Współautor Czarnej księgi komunizmu (1997).

Modyfikacja: 04/11/2014 14:06:34 przez WP


Wprowadził: Andrzej Paczkowski / Łukasz Wojtach
Data: 2010-04-02
Data modyfikacji: 2014-04-11 14:13:35

Przyszła siedziba MHP

Dodatki

  • Powiadom znajomego
  • Zapisz jako PDF

Artykuły

Kalendarium

Newsletter


Newsletter