Pobyt w Izbicy Lubelskiej był ostatnim zadaniem emisariusza, wykonanym zresztą z własnej inicjatywy, bez wiedzy i zgody przełożonych.
W Warszawie czekały na niego przygotowane do przewiezienia dokumenty w postaci mikrofilmów, wśród nich sporządzony w Biurze Informacji i Propagandy raport o sytuacji Żydów w Polsce, a także osobisty list przywódców żydowskich w kraju do Szmula Zygelbojma w Londynie. Materiały w postaci mikrofilmów ukryte zostały w kluczu, który - jak opisywała zachowana do dziś instrukcja: „ należy w trzech równych odstępach od środka nadpiłować i ostrożnie łamać. Nie piłować do próżni. Grubość ścianki 1-1,5mm.”
Podróż przez Berlin do Paryża odbyła się bez większych przygód. Rzekomy francuski robotnik udawał ból zęba, żeby nie być nagabywanym przez innych pasażerów. W Paryżu przekazał klucz z mikrofilmami szefowi zakonspirowanej komórki wywiadu. Potem wyruszył w kierunku granicy hiszpańskiej. Kilka dni zajęło przejście przez ośnieżone Pireneje, co dla polskiego emisariusza nie było niczym nowym – wszak Karski zaprawiony już był w górskich wędrówkach - i wreszcie dotarł do Hiszpanii. Tu polskiego emisariusza przejęli agenci wywiadu amerykańskiego i z ich pomocą dociera do portu w Algeciras.. Tam czekał już na niego brytyjski statek, który przewiózł go do Gibraltaru. W połowie listopada emisariusz z Warszawy zameldował się w Londynie. Jest dumny ze swego wyczynu. Pobił kurierski rekord. Cała podróż między Warszawą a Londynem trwała 21 dni.
Przyjazd Karskiego do Londynu został utrzymany w tajemnicy. Wszak zgodnie z planami miał on niebawem powrócić do kraju. Zostaje jednak natychmiast przyjęty przez najwyższych dostojników polskiego rządu, w tym generała Sikorskiego. Pierwsza rozmowa jest bardzo krótka. Następnego dnia generał wyjeżdża. Oficjalnie na „inspekcję oddziałów wojskowych” w rzeczywistości do Waszyngtonu na rozmowy z prezydentem Roosveltem. Emisariusz dowiedział się jedynie, że za swe działania odznaczony został najwyższym odznaczeniem wojskowym Rzeczypospolitej Orderem Virtuti Militari. Na polecenie Generała ma sporządzić szczegółowy raport. W ciągu wielu następnych dni Karski dyktuje swój raport maszynistce. Zachowany do dziś „Raport Karskiego” to jedno z najważniejszych źródeł do dziejów okupacji w Polsce. Po kilku tygodniach w czasie których przeszedł też operacje mająca zlikwidować blizny na nadgarstkach nieudanej próbie samobójstwa, a także po zabiegach dentystycznych – w śledztwie w Preszowie wybito mu większość zębów - Karski zaczyna spotykać się z działaczami politycznymi. Nadal jednak nie ma możliwości wykonania tej części misji, która w jego opinii miała największe znaczenie: poinformowanie zarówno działaczy żydowskich jak i władze alianckie o dokonującej się zagładzie.
Skarży się na to samemu Sikorskiemu, który po powrocie z USA zaprasza młodego porucznika do domu na kolację. Sikorski gdy to usłyszał wybuchnął gniewem. Karski nie wiedział bowiem, że przygotowany w Warszawie raport, który dotarł z Paryża już wówczas, gdy on przedzierał się przez ośnieżone Pireneje, został już spożytkowany. Na jego podstawie, a także na podstawie informacji, które Karski sam przedstawił sporządzona została obszerna nota do rządów państw sprzymierzonych. W nocie tej minister spraw zagranicznych Edward Raczyński pisał w imieniu polskiego rządu:
Najnowsze doniesienia dają przerażający obraz sytuacji w jakiej znaleźli się Żydzi polscy. Stosowane w ciągu ostatnich kilku miesięcy nowe metody masowych rzezi potwierdzają fakt, że władze niemieckie dążą systematycznie do całkowitej zagłady żydowskiej ludności Polski, oraz tysięcy Żydów wywiezionych do Polski z Europy Zachodniej i Środkowej, a także z samej Rzeszy Niemieckiej.
Rząd polski uważa za swój obowiązek podać do wiadomości wszystkich cywilizowanych krajów następujące, w pełni poświadczone informacje, które ukazują aż nazbyt wyraźnie nowe metody eksterminacji zastosowane przez władze niemieckie.
Ławka Karskiego na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie
W dalszym ciągu nota szczegółowo przedstawia obraz dokonującej się zagłady i kończy się następująco:
Rząd polski jako przedstawiciel prawomocnej władzy kraju, w którym Niemcy prowadzą systematyczną eksterminacje obywateli polskich i obywateli wielu innych krajów europejskich pochodzenia żydowskiego – uważa za swój obowiązek zwrócić się do rządów Narodów Zjednoczonych, ufając, że podzielą one jego opinię, co do konieczności nie tylko potępienia zbrodni popełnianych przez Niemców i ukarania zbrodniarzy, ale także znalezienia skutecznych środków , po których można by się spodziewać, że powstrzymają Niemcy do dalszego stosowania metod masowej zagłady”.
Nota wysłana został 12 grudnia. W cztery dni później o jej wysłaniu i o tragedii ludności żydowskiej mówił w przemówieniu radiowym do kraju minister Raczyński.
Nie pozostał tez bez echa przekazany przez Karskiego apel organizacji żydowskich o przekazanie do getta broni. W depeszy z dnia 17 grudnia do Komendanta AK pytano czy prawdą jest informacja , że prośba „Berezowskiego” czyli Leona Fajnera o broń spotkała się z odmową. Być może na skutek tej właśnie korespondencji pod koniec stycznia 1943 roku AK przekazała Żydowskiej Organizacji Bojowej 50 pistoletów z amunicją, około 80 kg materiału do wyrobu butelek zapalających oraz 59 granatów obronnych. W późniejszych miesiącach przekazano dalsze, choć wciąż bardzo skromne partie broni.
Także prezydent Raczkiewicz następnego dnia po spotkaniu z Karskim wysłał list do Piusa XII zawierający słowa: „U Twoich stóp, Ojcze Święty błagam o interwencję…”
Od stycznia 1943 roku Karski formalnie zatrudniony został w sekretariacie premiera. Teraz, kiedy fakt jego pobytu w Londynie jest już powszechnie znany otrzymuje zezwolenie na spotkania nie tylko z polskimi politykami, ale także z przedstawicielami aliantów, z prasą, z osobami wpływowymi.
Do zadania tego Karski przygotowuje się równie starannie jak do wszystkich innych elementów swej misji. Wie, że spotkania będę krótkie, że w ciągu, 15 – najdalej 20 minut opowiedzieć musi o polskim państwie podziemnym i jego organizacji, o prowadzonej walce, o niemieckim terrorze, wreszcie o zagładzie. Wystąpień uczy się na pamięć, a surowym recenzentem jest znający znakomicie Anglie i Anglików zaufany doradca premiera Hieronim Rettinger. Pierwszymi rozmówcami są ambasadorzy akredytowani przy polskim rządzie. Już z tych rozmów orientuje się, że żądania i postulaty przekazane mu przez działaczy żydowskich będą bardzo trudne do spełnienia.
Stopniowo zainteresowanie relacjami Karskiego rośnie i na rozmowę zaprasza go druga osoba po Churchillu w gabinecie wojennym, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii sir Anthony Eden. Relacjonując po latach to spotkanie Karski zapamiętał, że brytyjski mąż stanu skądinąd bardzo przyjazny i serdeczny ani raz mu nie przerwał opowieści aż do chwili, gdy przeszedł do tej części raportu, która mówiła o zagładzie. Wówczas to Eden przerwał mówiąc : „Znam Pana raport. Sprawy potoczą się swoim trybem.”
Eden tak jest zainteresowany szczegółami organizacji krajowego podziemia a także polityczną sytuacją w Polsce – wszak jest to czas gdy rozpoczyna się wojenne przesilenie pod Stalingradem - że zaprasza emisariusza z polski na kolejne spotkanie, w którym udział bierze także szef SOE czyli Kierownictwa Operacji Specjalnych, organizacji odpowiedzialnej za dywersję i sabotaż w krajach okupowanych. W czasie drugiej rozmowy Eden niespodziewanie powrócił do kwestii żydowskiej:
„Niespodziewanie zapytał, czy polskie podziemie współpracuje z żydowskim podziemiem i czy Polacy okazują pomoc Żydom. Odpowiedziałem, że nie znam dokładnie tych spraw, ale moja misja świadczy o współpracy. Gdy opuszczałem Warszawę tworzyła się specjalna organizacja przy Delegaturze Rządu, której wyłącznym celem miało być ratowanie i pomoc Żydom. (Chodziło o "Żegotę" która powstała – początkowo jako Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom 27 września 1942 roku potem zaś Radę POM czy Żydom przy Delegacie Rządu na Kraj).
Temat ten powraca jeszcze szerzej w rozmowie z lordem Selbournem.
Dowódca operacji specjalnych nie ukrywa, że postulaty przywódców żydowskich nie mogą być spełnione. Mimo wyraźnej rezerwy brytyjskich kręgów oficjalnych wobec dokonującej się zagłady Karski nie rezygnuje z prób wstrząśnięcia sumieniami. Wspólnie z Aleksym Tołstojem i Tomaszem Mannem pisze broszurę „ Terror in Europe. The Fate of the Jews”, która rozchodzi się w wielotysięcznym nakładzie dokładnie wówczas gdy dopalają się ostatnie bunkry żydowskich powstańców w warszawskim getcie.
Broszura ukazuje się już p o konferencji przywódców sprzymierzonych na Bermudach, podczas której oficjalnie potwierdzono, że jakakolwiek pomoc dla Żydów w okupowanej Europie przekracza możliwości aliantowi.
Maciej Kozłowski
(fragment publikacji "THE EMISSARY Story of Jan Karski" która ukazała się w 2007 roku nakładem Ministerstwa Spraw Zagranicznych)
Maciej Kozłowski - dyplomata, były dziennikarz, był ambasadorem Polski w Izraelu, obecnie dyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu w MSZ, autor m.in. książki o wojnie polsko – ukraińskiej 1918-19 r.
Między Sanem a Zbruczem (1990)