nawigacja

Strona główna

Muzeum

Artykuły

Wydarzenia

Wystawy

Konkursy

Wydawnictwa

Linki

Multimedia

Zamówienia publiczne

Aktualności

Biuletyn informacji publicznej
Biuletyn Informacji Publicznej

sonda

Co sądzisz o Sejmie Niemym odbytym 1 lutego 1717 roku?
Ustanawiał on zależność Rzeczypospolitej od Rosji.
Był to pierwszy krok na drodze do zreformowania państwa.
Był to kolejny z aktów "wojny" między królem a szlachtą, wnosił on tyle samo złego (zależność od Rosji), co dobrego (reforma podatków).


zobacz wyniki

Kurier Jan Karski – w 10. rocznicę śmierci



Pobyt w Izbicy Lubelskiej był ostatnim zadaniem emisariusza, wykonanym zresztą z własnej inicjatywy, bez wiedzy i zgody przełożonych.
 
W Warszawie czekały na niego  przygotowane do przewiezienia dokumenty w postaci mikrofilmów, wśród nich sporządzony w Biurze Informacji i Propagandy raport  o sytuacji Żydów w Polsce, a także osobisty list przywódców żydowskich w kraju do Szmula Zygelbojma w Londynie. Materiały w postaci mikrofilmów ukryte zostały  w kluczu, który  - jak opisywała  zachowana do dziś instrukcja: „ należy w trzech równych odstępach od środka nadpiłować i ostrożnie łamać. Nie piłować do próżni. Grubość ścianki 1-1,5mm.”

Podróż przez Berlin do Paryża odbyła  się bez większych  przygód. Rzekomy francuski robotnik udawał ból zęba, żeby nie być nagabywanym przez innych pasażerów. W Paryżu przekazał klucz z mikrofilmami  szefowi zakonspirowanej komórki wywiadu. Potem wyruszył w kierunku granicy hiszpańskiej. Kilka dni zajęło przejście przez ośnieżone Pireneje, co dla polskiego emisariusza nie było niczym nowym – wszak  Karski zaprawiony już był  w górskich wędrówkach  -  i wreszcie dotarł do Hiszpanii.  Tu polskiego emisariusza przejęli agenci wywiadu amerykańskiego i z ich pomocą  dociera  do portu w  Algeciras..  Tam czekał  już na niego brytyjski statek, który przewiózł  go do Gibraltaru. W połowie listopada  emisariusz z Warszawy zameldował  się w Londynie.  Jest dumny ze swego wyczynu. Pobił kurierski rekord. Cała podróż między Warszawą a Londynem trwała  21 dni.

Jan Karski

Przyjazd Karskiego do Londynu został utrzymany  w tajemnicy. Wszak  zgodnie z planami miał  on  niebawem powrócić do kraju.  Zostaje jednak natychmiast przyjęty przez najwyższych dostojników polskiego rządu, w tym generała Sikorskiego. Pierwsza rozmowa jest bardzo krótka. Następnego dnia generał wyjeżdża. Oficjalnie na „inspekcję oddziałów wojskowych” w rzeczywistości do Waszyngtonu na rozmowy z prezydentem Roosveltem. Emisariusz dowiedział się jedynie, że za swe działania odznaczony został najwyższym  odznaczeniem wojskowym Rzeczypospolitej  Orderem Virtuti Militari.  Na polecenie Generała ma sporządzić szczegółowy raport. W ciągu wielu następnych dni Karski dyktuje swój raport  maszynistce.  Zachowany do dziś „Raport Karskiego” to jedno z najważniejszych źródeł do dziejów okupacji w Polsce. Po kilku tygodniach w czasie których  przeszedł też operacje mająca zlikwidować blizny na nadgarstkach nieudanej próbie samobójstwa, a także  po zabiegach dentystycznych – w śledztwie w Preszowie wybito mu większość zębów -  Karski zaczyna spotykać się z działaczami politycznymi. Nadal jednak nie ma możliwości wykonania tej części misji, która w jego opinii miała największe znaczenie: poinformowanie  zarówno działaczy  żydowskich jak i  władze alianckie o dokonującej się zagładzie.

Skarży się na to samemu Sikorskiemu, który po powrocie z USA zaprasza  młodego porucznika do domu na kolację. Sikorski gdy to usłyszał wybuchnął gniewem. Karski nie wiedział bowiem, że przygotowany w Warszawie raport, który dotarł z Paryża już wówczas, gdy on przedzierał się przez ośnieżone Pireneje, został już spożytkowany. Na jego podstawie, a także na podstawie  informacji, które Karski sam przedstawił sporządzona została obszerna nota do rządów państw sprzymierzonych. W nocie tej  minister spraw zagranicznych Edward Raczyński pisał w imieniu polskiego rządu:
Najnowsze doniesienia dają przerażający obraz sytuacji w jakiej znaleźli się Żydzi polscy. Stosowane w ciągu ostatnich kilku miesięcy nowe metody masowych rzezi potwierdzają fakt, że władze niemieckie dążą systematycznie do całkowitej zagłady żydowskiej ludności Polski, oraz tysięcy Żydów wywiezionych do Polski z Europy Zachodniej i Środkowej, a także z samej Rzeszy Niemieckiej.

Rząd polski uważa za swój obowiązek podać do wiadomości wszystkich cywilizowanych krajów następujące, w pełni poświadczone informacje, które ukazują aż nazbyt wyraźnie nowe metody eksterminacji zastosowane przez władze niemieckie.

Ławka Karskiego na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie

W dalszym ciągu nota szczegółowo przedstawia obraz dokonującej się zagłady i kończy się następująco:
Rząd  polski jako przedstawiciel prawomocnej władzy kraju, w którym Niemcy prowadzą systematyczną eksterminacje obywateli polskich i obywateli wielu innych krajów europejskich pochodzenia żydowskiego – uważa za swój obowiązek zwrócić się do rządów Narodów Zjednoczonych, ufając, że podzielą one jego  opinię, co do konieczności nie tylko potępienia zbrodni popełnianych przez Niemców i ukarania zbrodniarzy, ale także znalezienia skutecznych środków , po których można by się spodziewać, że powstrzymają Niemcy do dalszego stosowania metod masowej zagłady”.
Nota wysłana został 12 grudnia. W cztery dni później  o jej wysłaniu i o tragedii ludności żydowskiej mówił w przemówieniu radiowym do kraju minister Raczyński.
Nie pozostał tez bez echa  przekazany przez Karskiego apel organizacji żydowskich o przekazanie do getta broni.  W depeszy z dnia 17 grudnia do Komendanta AK pytano czy prawdą jest informacja , że prośba „Berezowskiego” czyli Leona Fajnera o broń spotkała się z odmową. Być może na skutek tej właśnie korespondencji  pod koniec stycznia 1943 roku AK przekazała Żydowskiej Organizacji Bojowej  50 pistoletów z amunicją, około 80 kg  materiału do wyrobu butelek zapalających oraz 59 granatów obronnych.  W późniejszych miesiącach przekazano dalsze, choć wciąż bardzo skromne partie broni.
Także prezydent Raczkiewicz następnego dnia po spotkaniu z Karskim wysłał list do Piusa XII zawierający słowa: „U Twoich stóp, Ojcze Święty błagam o interwencję…”
Od stycznia 1943 roku Karski formalnie zatrudniony został w sekretariacie premiera. Teraz, kiedy fakt jego pobytu w Londynie jest już powszechnie znany otrzymuje zezwolenie na spotkania nie tylko z polskimi politykami, ale także z  przedstawicielami aliantów, z prasą, z osobami wpływowymi.

Do zadania tego Karski przygotowuje się równie starannie jak do wszystkich innych elementów swej misji.  Wie, że spotkania będę krótkie, że w ciągu, 15 – najdalej 20 minut opowiedzieć musi o polskim państwie podziemnym i jego organizacji, o prowadzonej walce, o niemieckim terrorze, wreszcie o zagładzie. Wystąpień uczy się na pamięć,  a surowym recenzentem jest znający znakomicie Anglie i Anglików zaufany doradca premiera  Hieronim  Rettinger. Pierwszymi rozmówcami są ambasadorzy  akredytowani przy polskim rządzie. Już z tych rozmów orientuje się, że żądania i postulaty przekazane mu przez działaczy żydowskich będą bardzo trudne do spełnienia.
Stopniowo zainteresowanie relacjami Karskiego rośnie i na rozmowę zaprasza go druga osoba po Churchillu w gabinecie wojennym, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii sir  Anthony Eden.  Relacjonując po latach to spotkanie Karski zapamiętał, że  brytyjski mąż stanu  skądinąd bardzo przyjazny i serdeczny ani raz mu nie przerwał opowieści aż do chwili, gdy  przeszedł do tej części raportu, która mówiła o zagładzie. Wówczas to Eden przerwał mówiąc : „Znam Pana raport. Sprawy potoczą się  swoim trybem.”
Eden tak jest zainteresowany szczegółami organizacji krajowego podziemia a także polityczną sytuacją w Polsce – wszak jest to czas gdy rozpoczyna się wojenne przesilenie pod Stalingradem -   że  zaprasza  emisariusza z polski na kolejne spotkanie, w którym udział bierze także szef SOE czyli Kierownictwa Operacji Specjalnych, organizacji odpowiedzialnej za dywersję i sabotaż w krajach okupowanych.   W czasie drugiej rozmowy Eden niespodziewanie powrócił do kwestii żydowskiej:
„Niespodziewanie zapytał, czy polskie podziemie współpracuje z żydowskim podziemiem i czy Polacy okazują pomoc Żydom. Odpowiedziałem, że nie znam dokładnie tych spraw, ale moja misja świadczy o współpracy. Gdy opuszczałem Warszawę tworzyła się  specjalna  organizacja przy Delegaturze Rządu, której wyłącznym celem  miało być ratowanie i pomoc Żydom. (Chodziło o "Żegotę" która powstała – początkowo jako Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom 27 września 1942 roku potem zaś Radę POM czy Żydom  przy Delegacie Rządu na Kraj).
Temat ten powraca jeszcze szerzej w rozmowie z lordem Selbournem.
Dowódca operacji specjalnych nie ukrywa, że postulaty przywódców żydowskich nie mogą być spełnione. Mimo wyraźnej rezerwy brytyjskich kręgów oficjalnych wobec dokonującej się zagłady Karski nie rezygnuje z prób wstrząśnięcia sumieniami. Wspólnie z Aleksym Tołstojem i Tomaszem Mannem pisze broszurę  „ Terror in Europe.  The Fate of the Jews”, która rozchodzi się w wielotysięcznym nakładzie dokładnie wówczas gdy  dopalają się ostatnie bunkry żydowskich powstańców w warszawskim getcie.
Broszura ukazuje się już p o konferencji przywódców sprzymierzonych na Bermudach, podczas której oficjalnie potwierdzono, że jakakolwiek pomoc dla Żydów w okupowanej Europie przekracza możliwości aliantowi.

Maciej Kozłowski

(fragment publikacji "THE EMISSARY Story of Jan Karski" która ukazała się w 2007 roku nakładem Ministerstwa Spraw Zagranicznych)

Maciej Kozłowski - dyplomata, były dziennikarz, był ambasadorem Polski w Izraelu, obecnie dyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu w MSZ, autor m.in. książki o wojnie polsko – ukraińskiej 1918-19 r. Między Sanem a Zbruczem (1990)

Dodatki

  • Powiadom znajomego
  • Zapisz jako PDF
  • Dodaj do: dodajdo.com

Artykuły

Kalendarium

Newsletter


Newsletter