Jak niemal wszystko, tak i spisy ludności mają swój początek w Chinach. Pierwsze sporządzano tam jeszcze przed rokiem 1000 p.n.e. Ich celem było opodatkowanie oraz rejestracja ludności w celu pociągnięcia jej do prac irygacyjnych. Najwcześniejsze spisy, na podstawie których można formułować wnioski o ludności Chin pochodzą jednak dopiero z 2 roku n.e.
Wielokrotnie przepisywane przez urzędników liczby stanowią nie lada problem dla historyków. Przede wszystkim nie wiadomo jakie kategorie ludności były od spisu zwolnione. Stąd nierzadko zdarza się, że ludność poszczególnych prowincji nie zmienia się przez całe dziesięciolecia, bo łatwiej było przepisać odpowiednią liczbę z poprzedniego spisu niż organizować nowy. Innym razem ludność wzrasta o kilka milionów w ciągu dekady. To efekt zmiany zasad sporządzania spisów, na przykład uwzględnienia niewolników, których normalnie nie liczono. Jeśli do tego dodamy zwykłe w rejestrach podatkowych oszustwa, to okaże się, że gąszcz liczb słabo odwzorowuje historię ludności Chin.
Spis Izraelitów, rys. Henri Félix Emmanuel Philippoteaux, ok. 1880.
Spisy biblijne miały na względzie potrzeby praktyczne. „I dał Joab liczbę spisku ludu królowi, i nalazło się z Izraela ośmset tysięcy mężów mocnych, miecza dobywających, a z Judy pięćset tysięcy waleczników” (tłum. J. Wujka). Chodziło więc o ustalenie liczby mężczyzn zdolnych do służby wojskowej. W Rzymie spisy ludności przeprowadzano od VI w. p.n.e. po wczesne cesarstwo. W połowie V w. p.n.e. utworzono urząd cenzora, który nadzorował spis. Celem było oszacowanie majątku obywateli aby przydzielić ich do odpowiednich kategorii prawnych, od czego zależały zobowiązania wobec państwa i przywileje. Sporządzone przez cenzorów listy służyły jako podstawa poboru do wojska i rozdawnictwa zboża rzymskiemu plebsowi. Ponadto do obowiązków cenzorów należał nadzór nad obyczajami (stąd cenzura). Spisy rzymskie również nastręczają licznych trudności interpretacyjnych. Do dziś nie wiadomo od kiedy zaczęto uwzględniać w nich kobiety. Być może nastąpiło to u schyłku republiki – ok. 70 r. p.n.e.- gdy liczba spisanych nagle wzrosła.
W średniowieczu spisów ludności nie sporządzano. Na przeszkodzie stała słabość administracji. Dysponujemy jedynie spisami cząstkowymi, obejmującymi poszczególne włości, niekiedy całe miasta (np. Florencja w 1428 roku). Z rzadka mamy do czynienia ze spisami obejmującymi całe państwa. Ewenementem jest sławna angielska Księga Sądu Ostatecznego (Domesday Book) sporządzona przez Wilhelma Zdobywcę w 1086 roku. Nie jest to jednak spis ludności, a rejestr lenn sporządzony w celu obłożenia ich ciężarami na rzecz króla. Większe podobieństwo do dzisiejszych spisów mają rejestry podatku pogłównego nałożonego w 1377 roku. O małej wiarygodności danych niech świadczy fakt, że na ich podstawie podjęto 13 prób oszacowania ludności Anglii, których wynik zawiera się w granicach od 2,3 – 3 mln ludności. Jest rzeczą charakterystyczną, że każde kolejne nałożenie podatku pogłównego przynosiło coraz mniejsze sumy, choć trudno przypuścić, by liczba ludności faktycznie spadała. To samo zjawisko obserwujemy w przypadku polskiego podatku pogłównego z lat 1662-1676. Zachowane rejestry pozwalają poznać mechanizm zaniżania liczby zobowiązanych do płacenia podatku. Spadek liczby opodatkowanych o ponad 20 proc. to przede wszystkim efekt zaniżania wieku dzieci. Ponieważ podatkowi podlegały osoby mające ponad 10 lat, przeto dzieci albo odmładzano, albo ukrywano. Gdyby więc potraktować z całą powagą dane pogłównego angielskiego i polskiego, to należałoby uznać, że typowym modelem rodziny był układ 2+0, najwyżej 2+1. Gdyby tak było w rzeczywistości, to dziś nie byłoby na tym świecie Anglików i Polaków.
Domesday Book - rejestr posiadłości w Anglii z 1086 r.Wiarygodniejsze od spisów państwowych są rejestry kościelne. Duchowni katoliccy od połowy XVI w. byli zobowiązani do rejestracji chrztów, ślubów i pogrzebów. Obok tego należało prowadzić księgę stanu dusz, sporządzaną podczas corocznej kolędy. Odnotowywano w niej ludność dom po domu, podawano stopień pokrewieństwa z gospodarzem i wiek. Formularz był więc zbliżony do współczesnego. Najstarsze polskie spisy tego rodzaju pochodzą z pierwszej połowy XVII w. Dla XVIII w. zachowało się ich już więcej, choć niestety większość księży lekceważyła ten obowiązek.
Stulecia XVII-XVIII przyniosły rozbudowę administracji państwowej i powiększenie liczebności armii. Utrzymanie ich kosztowało krocie i dotychczasowe źródła dochodów budżetowych nie wystarczały. Trzeba było więc uciec się do podatków bezpośrednich, a to wymagało spisania ludności. Z tych stuleci pochodzi najwięcej rejestrów podatkowych obejmujących całe państwa, oczywiście skażonych typowymi dla źródeł fiskalnych pominięciami i fałszerstwami. Pojawiły się też pierwsze spisy nie mające charakteru fiskalnego, a jedynie poznawczy. Takim właśnie spisem jest rejestr mieszkańców Nowej Francji, czyli dzisiejszej Kanady z 1664 roku. Obejmuje on jednak tylko niewielką część kraju.
Wypełniona ankieta ze spisu ludności Królestwa Danii z roku 1840.Wiek XVIII to stulecie rozumu. Przyniósł on między innymi zainteresowanie rządzących takimi sprawami jak liczba ludności. Tym razem nie chodziło o egzekwowanie zobowiązań, lecz o czystą wiedzę o zaludnieniu. Pierwszym krajem europejskim, w którym przeprowadzono spis ludności z prawdziwego zdarzenia była Szwecja (1749). Co najważniejsze spisy te cyklicznie powtarzano. Szwedzki prymat nie powinien dziwić, bo od ponad 150 lat pastorzy sporządzali tam drobiazgowe księgi ludności. Za przykładem Szwecji poszły inne państwa. W 1790 roku spis powszechny przeprowadziły Stany Zjednoczone, gdzie był on konieczny dla ustalenia podziału mandatów w Izbie Reprezentantów pomiędzy różne stany. Przy okazji pojawił się problem natury politycznej, bowiem gęściej zaludnione stany północne powinny mieć znaczenie więcej przedstawicieli. Aby zażegnać groźbę politycznej nierównowagi postanowiono przy podziale mandatów uwzględniać również liczbę murzyńskich niewolników, licząc według parytetu 5 czarnych równa się 3 białych.
Koniec XVIII i wiek XIX to era kultu statystyki. Rządzący domagali się precyzyjnych danych liczbowych o najróżniejszych dziedzinach życia. Jak wspomina jeden z ministrów napoleońskich, cesarz oczekiwał szybkich odpowiedzi naszpikowanych liczbami. Stąd lepiej było zmyślić coś na poczekaniu niż przyznawać się do niewiedzy. Epidemia statystyczna objawiła się również w Polsce. Pierwszy spis ludności – na razie tylko zbiorczy - przeprowadzono w 1789 r. wedle projektu ekonomisty, architekta zieleni Fryderyka Moszyńskiego. W latach 1790-1792 sporządzano spisy lokalne, a obowiązki rachmistrzów powierzono katolickim duchownym. Wprawdzie tuż po trzecim rozbiorze część szlachty oburzała się na państwa zaborcze przeprowadzające spisy („Cóż my Hotentoci, aby nas spisywać” – mówiono), ale opór nie powstrzymał ciekawości władz. W księstwie Warszawskim przeprowadzono spisy w latach 1808 i 1810. W pierwszym z nich pominięto 22 proc. ludności, w drugim już tylko około procenta.
Upadek Księstwa spowodował, że kolejne spisy odbywały się nierównomiernie w różnych częściach kraju. Najlepsze pochodzą z zaboru pruskiego. Pierwszy prawdziwie powszechny spis miał tam miejsce w 1840 r. Kolejne przeprowadzano co 3 lata aż po 1867, by od 1875 roku przejść na system co 5 lat. W Galicji spisy przeprowadzano w latach 1857, 1869 i od 1880 co 10 lat aż po 1910 r. Najsłabiej na tym tle wygląda statystyka rosyjska. Pierwszy i jedyny spis powszechny imperium przeprowadzono w 1897 r.
Siedziba Głównego Urzędu Statystycznego w Warszawie.Po odzyskaniu niepodległości zadanie przeprowadzania spisów ludności powierzono Głównemu Urzędowi Statystycznemu. Przeprowadzono je w latach 1921 i 1931. Ich wyniki opublikowano, a redakcją tej publikacji zajmował się ni mniej ni więcej tylko Hilary Minc, w okresie stalinowskim dyktator gospodarczy Polski. Z opublikowanych tabel nie można niestety zaczerpnąć wszystkich interesujących badaczy informacji. Stąd ankiety spisowe przechowuje się wieczyście, przy czym ich udostępnianie może nastąpić dopiero po 50 latach od daty spisu (w Anglii nawet po 100 latach). Niestety ziemie polskie nie miały szczęścia pod tym względem. Akta rosyjskie z 1897 r. nie zachowały się. Jedyny większy zbiór ankiet przechowywano w archiwum w Lublinie, ale ktoś nieodpowiedzialny podjął decyzję o ich wybrakowaniu w 1972 roku! Ankiety międzywojenne gromadzono w Warszawie i tu spłonęły w 1939 roku.
Po wojnie przeprowadzono spis sumaryczny ludności w 1946 r. Nominatywny spis miał miejsce dopiero w 1950 r. Następne, aż po 1970, przeprowadzano co 10 lat. Kolejny spis zorganizowano w 1978 roku, potem w 1988 i po długiej przewie z powodu braku środków w budżecie, w roku 2002. Dziś, po 9 latach, będziemy mieć kolejny spis i choć spisanie się nie gwarantuje przejścia do historii, to jednak warto poddać się tej procedurze choćby z myślą o badaczach, którzy na te dane niecierpliwie oczekują.
Michał Kopczyński