nawigacja

Strona główna

Muzeum

Artykuły

Wydarzenia

Wystawy

Konkursy

Wydawnictwa

Linki

Multimedia

Zamówienia publiczne

Aktualności

Biuletyn informacji publicznej
Biuletyn Informacji Publicznej

sonda

Czym jest dla Ciebie Pierwszy Maja - Święto Pracy?
Upamiętnieniem robotników z Chicago, zastrzelonych podczas manifestacji w sprawie wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy 1 maja 1886 roku
Wyrazem szacunku dla wszystkich ludzi pracy
Reliktem z czasów komunizmu
Dniem wolnym, nie interesują mnie jego korzenie


zobacz wyniki

Wiadomości z Polski



Recenzja Timothy`ego Snydera dotycząca biografii Karskiego pióra Jana Żbikowskiego.


 



Profesor Timothy Snyder

Wszyscy chcielibyśmy sobie wyobrażać, że próbowaliśmy zatrzymać Zagładę. Przedostalibyśmy się do getta, żeby poznać prawdę, znaleźlibyśmy drogę do stolic aliantów i przekonali ich do działania. Zrozumielibyśmy zagładę Żydów w czasie, gdy się odbywała, i przekazalibyśmy informacje o tym horrorze wielkim i sprawiedliwym ówczesnego świata wtedy, gdy jeszcze można było coś zmienić. W naszym społeczeństwie znalazłoby się miejsce dla prześladowanych Żydów i dla tych, którzy im pomagali. Prowadzilibyśmy wojnę z wrogiem przede wszystkim w trosce o innych. Jednak spośród dwóch miliardów ludzi żyjących w czasie drugiej wojny światowej dokonał tego tylko jeden człowiek: polski kurier Jan Karski.


Profesor Andrzej Żbikowski. Fot. Jolanta BylinaK-K

    „Nie bardzo wiadomo [...], jak to się stało, że został bohaterem” – pisze w jego najnowszej biografii Andrzej Żbikowski, historyk zajmujący się życiem codziennym oraz zagładą Żydów. Żbikowski zebrał mało znane historie związane z dzieciństwem i młodością Karskiego w przedwojennej Polsce. Karski wychowywał się w latach dwudziestych w przemysłowej Łodzi, w której żyło wtedy więcej ludności żydowskiej niż w Palestynie. Potem studiował wraz z Żydami na Uniwersytecie Lwowskim. Przed rozpoczęciem kariery dyplomatycznej ukończył kurs oficerski w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii. W młodości Karski nie wydawał się ani specjalnym sympatykiem Żydów, ani ich wrogiem. Był socjalistą i wierzącym katolikiem, a przede wszystkim – patriotą gotowym złożyć ofiarę z własnego życia za sprawę niepodległości Polski.

    Według Żbikowskiego, największy wpływ na młodego Karskiego wywarł jego starszy brat Marian, komendant warszawskiej policji. Gdy 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę, Marian był jednym z niewielu wysokich urzędników państwowych, którzy pozostali w stolicy aż do kapitulacji 27 września. Nie mając pewności, co powinien robić dalej, zdecydował się w końcu powierzyć młodszemu bratu zadanie skontaktowania się z polskimi władzami emigracyjnymi, które reorganizowały się wtedy we Francji.

Gdy bracia spotkali się w październiku w Warszawie, Jan zdążył już raz umknąć śmierci. Wojna zaczęła się dla niego w koszarach w Oświęcimiu, w oddziale, który szybko został pobity. Wycofując się na wschód, po paru tygodniach jego oddział napotkał Armię Czerwoną wkraczającą na polskie tereny. Polska zaatakowana z dwóch stron, zgodnie z tajnym paktem niemiecko-radzieckim, skazana była na klęskę. Dowódcy jednostki Karskiego dali rozbroić oddział wojskom radzieckim. Jak wspomina Karski: „Polscy żołnierze, którzy przed dwoma tygodniami opuścili swoje domy, żeby pogonić Niemców do Berlina, maszerowali teraz pod lufami radzieckich karabinów w niewiadomym kierunku”.

Pod koniec września Polska znalazła się pod podwójną okupacją. We wschodniej Polsce władza radziecka dążyła do pozbawienia społeczeństwa elit politycznych poprzez wymordowanie lub deportacje polskich obywateli, którzy mieli polityczne aspiracje lub takąż przeszłość. Polityka władz radzieckich wobec jeńców była taka, że szeregowych żołnierzy zwalniano, oficerów zaś zatrzymywano. Karski, przeczuwając niebezpieczeństwo, zdołał wydostać się z niewoli, udając zwykłego żołnierza z robotniczej Łodzi. Ponieważ jego rodzinne miasto było wtedy włączone do Rzeszy, został przekazany pod niemiecką kuratelę, dzięki czemu uniknął śmierci w Katyniu, gdzie około 22 tysięcy polskich obywateli wziętych do niewoli w takich samych okolicznościach jak Karski zostało zamordowanych przez NKWD. On został przewieziony do niemieckiego obozu jenieckiego w Radomiu, a w czasie transportu stamtąd do innego obozu wyskoczył z pociągu, przedostał się do Warszawy i odszukał brata.

    Jak wskazuje Żbikowski, to brat Karskiego umożliwił mu kontakt z przedstawicielami tworzącego się polskiego podziemia, ci zaś, pod wrażeniem jego poczucia odpowiedzialności, fotograficznej pamięci i zdolności analitycznych, uznali go za idealnego kandydata do nawiązania kontaktu z rządem emigracyjnym. Pierwszym jego zadaniem była ocena sytuacji pod okupacją niemiecką i radziecką. Podróż na wschód zakończyła się fiaskiem. Choć Karskiemu udało się przekroczyć granicę niemiecko-radziecką w grupie żydowskich uciekinierów, jednak we Lwowie, gdzie wcześniej studiował, nikt nie chciał z nim rozmawiać. NKWD zdołało już przeniknąć do środowiska polskiego podziemia, podejrzewano więc, że misja Karskiego to radziecka prowokacja. Karski powrócił na polskie terytorium włączone do Rzeszy. Od członków rodziny i innych osób dowiedział się o codziennych upokorzeniach i masowych deportacjach. W styczniu 1940 roku wyjechał przez Karpaty i Słowację do Francji. Jego raport zrobił na ministrach rządu takie wrażenie, że zdecydowali się powierzyć mu misję prowadzenia negocjacji pomiędzy różnymi ugrupowaniami podziemnymi w celu skłonienia ich do wejścia w skład koalicyjnego Polskiego Państwa Podziemnego.


Książka napisana po wojnie przez Jana Karskiego


    W ten sposób Karski znalazł się w samym centrum polskiej polityki. Protegowany własnego brata (który wkrótce został aresztowany i wysłany do obozu w Auschwitz) i kilku niewielkich grup warszawskich zmienił się w mediatora między rządem na wygnaniu a większością ugrupowań politycznych w kraju. Można powiedzieć, że powstanie Polskiego Państwa Podziemnego – tej swoistej przechowalni przyszłej polskiej demokracji – możliwe było w pewnej mierze dzięki Karskiemu i jego talentom. Zarówno dla rządu emigracyjnego, jak i wszystkich ugrupowań politycznych w kraju klęska wrześniowa była jasnym znakiem, że w Polsce nie mogą przetrwać rządy autorytarne, jakie próbowano wprowadzić w latach trzydziestych. Planowano, że po zwycięskiej wojnie przeprowadzone zostaną demokratyczne wybory. W międzyczasie wszystkie partie polityczne w kraju powinny wspierać wysiłki rządu emigracyjnego, by na tyle, na ile to możliwe stworzyć normalne instytucje państwowe na terenie okupacji niemieckiej (na terenach zajętych przez ZSRR budowanie państwa podziemnego w ogóle nie wchodziło w rachubę).
    W czerwcu 1940 roku Karski miał powrócić do Francji, aby zdać raport z rozwoju sytuacji, jednak już w drodze został wraz z przewodnikiem aresztowany na Słowacji i poddany torturom przez gestapo. Bojąc się, że się załamie i zdradzi tajne informacje, Karski podciął sobie żyły. Obudził się przywiązany do łóżka w szpitalu w słowackim mieście, gdzie mimo wszystko udało mu się zobaczyć nagłówki gazet ogłaszające upadek Francji. Jednak nie wszystko jeszcze było stracone. Polski rząd przeniósł się do Londynu, a Karskiego przetransportowano do niemieckiego szpitala w Nowym Sączu. Członek polskiego podziemia w przebraniu lekarza pomógł mu wynieść gryps z prośbą o truciznę, którą dostarczyła osoba udająca pielęgniarkę. Jednak miejscowi socjaliści, którzy znali Karskiego osobiście, nie chcieli pozwolić na to, by się otruł, i postanowili go uwolnić. Pewnej nocy usłyszał pod szpitalnym oknem wołanie, żeby wyskoczył. Skoczył więc nagi w ciemność, a czekający na niego konspiratorzy złapali go, ubrali i przewieźli w bezpieczne miejsce. Resztę roku 1940 spędził w wiejskiej posiadłości, gdzie powracał do zdrowia, ukrywając się jako ogrodnik.

    Na początku 1941 roku został zwerbowany do pracy w podziemnej propagandzie. Mieszkając w Krakowie, prowadził nasłuch brytyjskich audycji radiowych, które następnie tłumaczył dla podziemnej prasy. Konspirację nieustannie osłabiały kolejne aresztowania. Karski stracił jednego z przyjaciół w Buchenwaldzie. Gdy w czerwcu Niemcy napadły na Związek Radziecki, zdradzając swoich niedawnych sojuszników, Karski był nadal w Krakowie, jednak jeszcze w tym samym roku wrócił do Warszawy, aby pracować w jednej z najwspanialszych instytucji polskiego podziemia – Biurze Informacji i Propagandy AK. Biuro, którego pracownikami było wiele wybitnych postaci o poglądach liberalnych i demokratycznych, również osób pochodzenia żydowskiego – solidaryzując się z Żydami, publikowało raporty informujące o ich ciężkiej sytuacji pod okupacją niemiecką.
    Moralnymi bohaterami samego Karskiego byli wtedy katolicy, których sprzeciw wobec Zagłady wynikał przede wszystkim z nadziei na narodowe odrodzenie Polski. W książce Tajne państwo1 Karski wysławiał postawę utalentowanej pisarki Zofii Kossak, która choć nie była życzliwa Żydom i uważała ich za wrogów katolickiej Polski, starała się jednak przekonać Polaków, żeby nie brali udziału w ich mordowaniu i nie wzbogacali się przez przejmowanie ich własności, ponieważ to grzech przeciwko przyszłości narodu polskiego. Karski chwalił również Witolda Bieńkowskiego, wydawcę podziemnego pisma „Prawda”, który podobnie jak Kossak zaangażowany był w działalność Żegoty – organu polskiego rządu emigracyjnego, którego misją było ratowanie Żydów w okupowanej Polsce. Mimo to sam Bieńkowski nie był wolny od stereotypów antysemickich, jak na przykład łączenie Żydów i bolszewików. To on oskarżył później dwóch pracowników Biura Informacji i Propagandy zajmujących się kwestią żydowską, jakoby popierali oni porozumienie z komunistami. Specjalny oddział kontrwywiadu AK wykonał na nich wyrok śmierci, choć oskarżenie nie było poparte dowodami. Obaj działacze byli pochodzenia żydowskiego. Również takich historii Żbikowski nie przemilcza w swojej starannie wyważonej książce.

    Jak słusznie podkreśla Żbikowski, Karski dalece przerósł swoje moralne wzorce: powodem jego troski była nie tyle sama dusza Polski, ale i Żydzi jako ludzie. Przygotowując się latem 1942 roku do następnej podróży kurierskiej, tym razem do Londynu, Karski starał się dowiedzieć możliwie najwięcej o dokonywanej Zagładzie. Podobnie jak większość polskiego podziemia, Karski w pełni zrozumiał intencje Niemców dopiero gdy tego lata zaczęli oni wysiedlać warszawskie getto. Począwszy od 23 lipca Niemcy zaczęli masowe wywózki Żydów do obozu śmierci w Treblince: po kilka tysięcy osób dziennie. W ciągu około dwóch miesięcy 250 040 Żydów zgładzono w komorach gazowych, a 10 380 zabito w samym getcie. Właśnie w tym czasie Karski dwukrotnie wszedł do getta. Zaproponował mu to Leon Feiner, działacz żydowskiej organizacji socjalistycznej Bund. Tunelem pod ulicą Karski przeczołgał się do głównej siedziby Żydowskiego Związku Wojskowego, gdzie spotkał się z Feinerem i przedstawicielem syjonistów Menachemem Kirszenbaumem. Objaśniali mu oni mechanizm masowych mordów i powiedzieli, że celem Niemców jest eksterminacji wszystkich Żydów. Prosili też Karskiego, aby zażądał od aliantów przedsięwzięcia konkretnych działań. Proponowali, by w odwecie bombardować niemieckie miasta i zabijać etnicznych Niemców. Chcieli, by Karski wezwał działaczy żydowskich do poświęcenia życia dla zwrócenia uwagi świata na dziejącą się tragedię.

    We wrześniu 1942 roku, po niedzielnej mszy, Karski wyruszył do Londynu, dokąd dotarł w październiku. Jego oficjalną misją polityczną było poinformowanie polskiego rządu emigracyjnego o sytuacji państwa podziemnego, jednak jego celem osobistym było przekazanie informacji o dokonywanej zagładzie Żydów. Zdał polskiemu premierowi i prezydentowi raport z tego, co widział i czego się dowiedział, prosząc także o poinformowanie o tym Watykanu (Polscy dyplomaci powiadomili papieża, ale nie przyniosło to żadnego skutku). Począwszy od wiosny 1942 roku rząd polski przekazywał aliantom i BBC raporty o Zagładzie, a w czasie wysiedlania warszawskiego getta wystosował dramatyczne oświadczenie: „Masowy ten mord nie znajduje przykładu w dziejach świata, bledną przy nim wszystkie znane z historii okrucieństwa”2. W przeciwieństwie do polskiego rządu, Karski nie starał się wpisywać zagłady Żydów w kontekst cierpień wszystkich polskich obywateli. W ciągu następnych tygodni Karski rozmawiał z amerykańskim ambasadorem w Londynie i właściwie z każdym wpływowym brytyjskim intelektualistą. Żaden z rozmówców kuriera nie zareagował jednak na apel warszawskich Żydów o podjęcie natychmiastowych działań. Amerykański ambasador stwierdził wręcz, że nie ma takiej możliwości, żeby Stany Zjednoczone zwiększyły limity imigracyjne.

    Karski powtórzył żądania warszawskich Żydów także przywódcom żydowskim w Londynie, w tym Szmulowi Zygielbojmowi, który był członkiem Rady Narodowej RP. Niedługo potem, w styczniu 1943, Niemcy usiłowali wywieźć następne tysiące Żydów z getta, ale natrafili na zbrojny opór. Żydowskie podziemie w Warszawie planowało powstanie. Gdy 19 kwietnia Niemcy ponownie wkroczyli do getta, zostali odparci przez uzbrojonych powstańców. Na dachu domu, do którego poprzedniego sierpnia przemycono Karskiego, Żydzi umieścili gwiazdę Dawida obok flagi polskiej. Osamotnieni, ze znikomą jedynie pomocą od polskiego podziemia i od nikogo więcej, ostatni mieszkańcy getta walczyli z Niemcami przez ponad miesiąc.
4 maja 1943 roku polski premier wystosował jednoznaczny apel: „Proszę ich [rodaków] o użyczenie wszelkiej pomocy i ochrony mordowanym, a równocześnie piętnuję wobec całej, zachowującej zbyt długo milczenie ludzkości, te wszystkie okrucieństwa”. W tym samym czasie Niemcy, idąc od domu do domu, podpalali kolejne piwnice i bunkry, w których chowali się Żydzi. 12 maja Zygielbojm popełnił samobójstwo. Zostawił list, w którym napisał: „Odpowiedzialność za zbrodnie wymordowania całej narodowości żydowskiej spada przede wszystkim na sprawców, ale pośrednio obciąża ona ludzkość całą”. Karski do końca życia czuł brzemię odpowiedzialności za śmierć Zygielbojma.

W czasie trwania powstania w getcie, w kwietniu 1943, Związek Radziecki zerwał stosunki dyplomatyczne z polskim rządem emigracyjnym, choć oba kraje walczyły z hitlerowskimi Niemcami. Przełom na froncie wschodnim pozwolił Stalinowi przestać udawać, że uznaje polski rząd w Londynie. Pretekstem do zdyskredytowania Polaków było również odkrycie przez Niemców masowych mordów dokonanych w Katyniu. Rosjanie oczywiście oskarżyli o tę zbrodnie Niemców, na co wygodnie było przystać także Brytyjczykom i Amerykanom, podczas gdy Polacy żądali niezależnego śledztwa. W ten oto sposób Stalin wykorzystał odkrycie swoich własnych zbrodni przez Niemców jako uzasadnienie dla zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem polskim. Być może ta właśnie sprawa przyśpieszyła wizytę Karskiego w Waszyngtonie w czerwcu 1943 roku.

    Oficjalna misja Karskiego miała na celu zwrócenie uwagi na walkę Polskiego Państwa Podziemnego przeciw hitlerowskim Niemcom i przedstawienie niebezpieczeństwa, jakie stanowił Związek Radziecki. Jednak podczas lipcowego spotkania z Franklinem D. Rooseveltem Karski z własnej inicjatywy poinformował amerykańskiego prezydenta, że już miliony Żydów zostały zamordowane i że ta masowa eksterminacja jest zbrodnią zupełnie innego rzędu niż prześladowania, jakim podlegają Polacy. Tłumaczył, że naród żydowski przestanie istnieć bez natychmiastowej interwencji aliantów. W tym czasie jeszcze około stu tysięcy Żydów żyło w jego rodzinnej Łodzi, a wielkie komory gazowe Auschwitz dopiero zostały uruchomione. Karski przekazał również apel Feinera i Kirszenbauma wraz z ich żądaniem odwetu na Niemcach. Roosevelt jednak nie podjął tematu. W Stanach, tak samo jak w Anglii, Karski mówił o zagładzie Żydów głównym aktorom sceny politycznej i życia publicznego, ale tak jak i przedtem, odniósł wrażenie, że nikt nie pojął ani mechanizmu, ani celu Endlösung.

Na tych rozmowach zakończyła się kariera Karskiego jako kuriera dyplomatycznego. Na początku 1944 roku podczas swojego drugiego pobytu w Waszyngtonie Jan Karski zaczął pisać książkę Tajne państwo. Historia polskiego podziemia, która właśnie doczekała się następnego wydania3. Praca ta, napisana w czasie wojny w celu poprawienia wizerunku Polski i z nadzieją na uzyskanie pomocy Ameryki w zbliżającym się konflikcie z radziecką potęgą, nie przypomina wcześniejszych raportów kurierskich Karskiego, które Żbikowski cytuje i załącza w swojej książce. Jak słusznie zauważa Żbikowski, w Tajnym państwie Karski nie zamieścił realistycznych opisów stosunków polsko-żydowskich podczas niemieckiej okupacji, które trzeźwo relacjonował w raportach dla rządu, nie pomijając obojętności Polaków wobec prześladowanych Żydów ani przejmowania przez nich ich majątków. Amerykańskiej publiczności Karski starał się przedstawić polskie społeczeństwo znacznie upiększone, pełne przyzwoitych i szlachetnych ludzi podobnych do niego samego.

W czasie gdy dyktował tę książkę w nowojorskim pokoju hotelowym, Armia Czerwona po raz kolejny wkraczała na polską ziemię. Opisując swoje misje, Karski musiał więc dbać o zachowanie w tajemnicy nie tylko swoich żyjących kontaktów, ale także samych metod działania podziemia, którego pozostający w Polsce przedstawiciele musieli teraz stawić czoła NKWD. Także dlatego wiele istotnych szczegółów z raportów kurierskich Karskiego pominął on w wydanej książce, a znaczna część informacji dotyczących jego prywatnego życia oraz poczynań polskiej konspiracji była zmyślona. Czytając późniejsze prace Karskiego z historii dyplomacji, można przypuszczać, że tłumaczka Krystyna Sokołowska dodała w Tajnym państwie też trochę od siebie. Jak na ironię, opowieści z tej książki brzmiące absolutnie autentycznie są często fikcją, natomiast opisy, które wyglądają na przesadzone – jak np. działalność podziemia, przebieg Zagłady czy sama rola Karskiego w informowaniu o nich świata – są prawdziwe. W roku 2009 Yannick Haenel wykorzystał Tajne państwo jako podstawę swojej książki, którą określił mianem powieści o Karskim, czym jeszcze bardziej zagmatwał sprawę historycznej roli tego kuriera. Na łamach „The Times Literary Supplement”4 pisano już, że dużo lepiej byłoby jednak ograniczyć się do czytania oryginalnej książki Karskiego. Zarówno jego fundamentalna rzetelność, jak i istotne powody i oczywiste źródła drobnych przekłamań, jakich Karski się w niej dopuścił, są w całkowitej zgodności z jego konsekwentną postawą i pełnym oddaniem dwóm różnym, lecz nie przeciwstawnym celom: zachowaniu państwowości polskiej i przeciwdziałaniu zagładzie Żydów.

    We wszystkich wypowiedziach – w rozmowach, ściśle tajnych raportach czy swojej bestsellerowej książce – Karski zawsze konsekwentnie podkreślał jedno: bezprecedensowy charakter zagłady Żydów. Powtarzał, że „nigdy w historii ludzkości, nigdy w stosunkach międzyludzkich nie zdarzyło się nic, co można by porównać z tym, co wyrządzono polskiej społeczności żydowskiej” [tłum. EH]. Dzisiaj wydaje się to nam tak oczywiste, że skłonni jesteśmy zapominać, iż w Londynie i Waszyngtonie nikt nie dawał wiary słowom Karskiego, a jego apel lekceważono. Żadna aliancka stolica nie była skłonna podjąć działań, które mogłyby stworzyć wrażenie, że wojna toczy się o sprawę żydowską.

    Pod koniec wojny Karski bezskutecznie próbował przekonać amerykańskich Żydów o niebezpieczeństwie grożącym także Żydom ze strony ZSRR. Twierdzili oni jednak – nie bez racji – że dla żydowskich współbraci w Europie Armia Czerwona stanowi jedyną nadzieję na przeżycie. Radziecka propaganda podtrzymywała tę wizję, oskarżając Karskiego o antysemityzm. Kiedy zaczęła się zimna wojna, Karski pozostał w Ameryce, a wojenna historia Polski znalazła się w cieniu żelaznej kurtyny.

Dziś, gdy druga wojna światowa staje się terenem życzeniowego moralizatorstwa na temat Zagłady i innych kwestii, Karski wciąż pozostaje postacią marginalną. Teraz jednak dzieje się tak z innego powodu niż w czasie wojny: jego niezaprzeczalne bohaterstwo przypomina nam, że alianci wiedzieli o Holokauście, lecz nie byli tym specjalnie zainteresowani. Karski przypomina nam nasze słabości, z których jedną jest to, że łatwo o nich zapominamy
Timothy Snyder
tłum. Ewa Hauser

Andrzej Żbikowski, Karski, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 504; Jan Karski, Story Of A Secret State: My report to the world, Penguin Classics, London 2011, s. 352.

Recenzja ukazała się w „The Times Literary Supplement” z 25 listopada 2011.

Dodatki

  • Powiadom znajomego
  • Zapisz jako PDF
  • Dodaj do: dodajdo.com

Artykuły

Kalendarium

Newsletter


Newsletter