Deutsche Presse Agentur
(fragment)
Konkurs polskiego komunizmu wywołuje śmiech i przywołuje wspomnienia
Podczas gdy większość ludzi może sobie wyobrazić olbrzymie, zanieczyszczające radzieckie fabryki i przemysł ciężki jak węgiel albo stal, niewielu wie o małych absurdach technologicznych, które funkcjonowały w ramach reżimu.
Właśnie te dziwne i śmieszne przedmioty Muzeum Historii Polski – organizator konkursu „Antytechnika” – zamierza zebrać i pokazać w książce lub na wystawie antytechniki.
Na konkurs mogą być nadsyłane opisy lub fotografie technologii, jak maszyna do dorzucania skał do węgla, aby „przyspieszyć” proces produkcji i zwiększyć wydajność.
– To co miało znaczenie to to, że produkujesz tyle, ile system centralny zarządził – opowiada Szef Działu Badawczego Muzeum dr hab. Michał Kopczyński. – To, czy rzeczy sprzedawały się czy nie, nie miało znaczenia. W systemie niedoborów, można było wytwarzać produkty niskiej jakości, które i tak się sprzedawały – dodaje.
– Jest tendencja, aby patrzeć na tamten czas na dwa sposoby – mówi Dyrektor MHP Robert Kostro. – Można potępić i patrzeć na ten okres z przerażeniem albo wręcz przeciwnie – myśleć z sentymentem i pamiętać śmieszne i absurdalne rzeczy.
Zadaniem tego konkursu jest zachowanie tych wszystkich PRL-owskich wspomnień teraz aby młodzi ludzie mogli zrozumieć, swego rodzaju „punkt wyjściowy” do młodej polskiej demokracji.
Dodatkowo konkurs miał wyjaśnić dlaczego blok komunistyczny pozostawał w tyle w rozwoju przez pół wieku oraz dlaczego nie był zainteresowany inspiracją i motywacją pracowników.
Dominika Maslikowski, 25.04.2009